Co u diabła z tą motywacją?

„Brak mi motywacji”. „Nie chce mi się już”. „Chyba zrezygnuję”. Zapewne każdy z nas powiedział to chociaż raz w czasie swojej edukacyjnej przygody- tej szkolnej, narzuconej, ale również dobrowolnej, np. „kursowej”, w dorosłym życiu. Skąd się to w nas bierze? Dlaczego na początku jesteśmy pełni radosnego podniecenia i zapału, a potem wszystkie emocje w nas opadają, aby ostatecznie stwierdzić, że najgłupsze, co mogłem zrobić to zapisać się na lekcje języka w SWOIM ŚWIĘTYM, WOLNYM CZASIE, zamiast podjęcia się jakiegoś innego, mniej angażującego umysł zajęcia?
Jako, że różnimy się między sobą, różne są też  faktyczne konsekwencje naszego kryzysu motywacyjnego. Ci, którzy są uporządkowani i lubią mieć dzień wypełniony zajęciami, nawet po takich przemyśleniach, szybko „staną do pionu” i wrócą do formy, a już na pewno nie poddadzą się. Inni, bardziej chaotyczni, niespecjalnie widzący sens w podejmowaniu jakichkolwiek działań w wolnym czasie- no cóż- mają ciut większe wyzwanie.
Nie będę tu pisać o tym, jak nauczyciel czy lektor w szkole językowej motywuje, czy, jeśli tego nie robi, powinien motywować swoich uczniów, ponieważ blog ten skierowany jest w głównej mierze do uczących się. W zamian za to, napiszę o tym, jak wyrobić w sobie oraz doskonalić umiejętność „samomotywacji”, która w moim przekonaniu jest jeszcze ważniejsza niż to, co zrobić może dla was nauczyciel języka. Oczywiście idealnie byłoby, gdyby te dwa czynniki ze sobą współgrały tzn. motywacja ze strony nauczyciela oraz nasza własna, wewnętrzna. Jak więc zmotywować samego siebie do pójścia na zajęcia językowe i aktywne z nich czerpanie, gdy dokoła listopad, deszcz, śnieg, wiatr, katar, zmęczenie i zmrok zapadający na długo przed wyjściem z domu na te zajęcia?
Zastanów się nad powodami utraty samomotywacji. Czy przypadkiem nie jest to brak ściśle określonego celu, do którego chcesz dążyć w związku z nauką języka obcego? A może brak ci wiary we własne możliwości? Nie widzisz siebie na podium „zwycięzcy”, który mówi płynne w języku obcym? Zatem zmieńmy to! Nakręć się sam!
Krok nr 1
Weź kartkę i długopis, usiądź wygodnie i napisz trzy powody, dla których w ogóle rozpocząłeś naukę języka. Przypomnij sobie, co skłoniło cię do zapisania się na kurs językowy czy przyjście na korepetycje. Czy była to chęć zmiany pracy na taką, w której język obcy jest ci niezbędny? A może miałeś dość udawania głuchoniemego w czasie wyjazdu wakacyjnego? Chciałeś komuś zaimponować znajomością języka? Zdać jakiś egzamin? W końcu udowodnić sobie, że ty też możesz nauczyć się mówić w języku obcym? Teraz ułóż te powody w kolejności od najważniejszego do najmniej istotnego. Popatrz uważnie na punkt nr 1 na twojej liście. Czy aby na pewno nie jest on już dla ciebie tak ważny? Może po prostu o nim zapomniałeś w codziennym natłoku zadań, obowiązków i czynności? Ustawienie priorytetów i plan działania- to najważniejsze co musisz mieć, aby nie umknął ci twój indywidualny cel nauki języka. Jeśli nigdy go nie miałeś, ustal go teraz!  Chyba działa to zasada „coś za coś”- lubimy mieć cel, aby widzieć sens w dążeniu do niego. Zapisz go na kartce i powieś w widocznym miejscu.
Krok nr 2
Spróbuj wyobrazić sobie, że „już jest po wszystkim”, kurs zakończony (kursy zakończone), a ty osiągasz swój cel- na przykład z sukcesem przechodzisz przez rozmowę kwalifikacyjną w języku obcym i dostajesz pracę, o której wcześniej, nie znając języka, mogłeś tylko pomarzyć. Albo zdajesz z wybitnym wynikiem egzamin językowy. Wizualizuj, co tylko chcesz, przecież wyobraźnia nie zna granic! Wizualizowanie siebie w roli zwycięzcy i wiara we własne możliwości  jest równie ważna jak sam proces zbliżania się do sukcesu. A więc od dziś- widzisz siebie tylko „na podium językowego zwycięzcy”.
Krok nr 3
Pozbądź się negatywnych myśli w kontekście swojej edukacyjnej przygody z językiem obcym raz na zawsze! Zapomnij o słowach: „nie uda mi się”, „ja się nie nadaję”, ”to jest bez sensu”, „szkoda czasu”. Czarnowidzenie zabiło niejeden genialny plan rozwoju językowego i podcięło skrzydła niejednemu świetnemu adeptowi. Zamiast tego mów: „skoro inni mogą, mogę i ja”, „nie poddam się”, „dam radę”, „uda mi się”. Szczególnie głośno powtarzaj to sobie, gdy jest ci naprawdę ciężko znaleźć w sobie siłę, by poskromić drzemiącego w nas wszystkich dużego, wrednego LENIA, który, jak wynika z mojego lektorskiego doświadczenia, jest najczęstszym sprawcą utraty motywacji .
Krok nr 4
Otaczaj się wyłącznie pozytywnie nakręconymi, aktywnymi ludźmi, którzy wiele osiągnęli w zakresie nauki języków. Oni naprawdę też poświęcili czas na język obcy, sam się w ich ustach przecież nie znalazł. Mieli cel, chcieli do niego dążyć i wierzyli w siebie. Rozmawiaj z nimi, pytaj o radę, podziwiaj i naśladuj. Jeśli takich nie widzisz dokoła, poszukaj inspiracji w książkach, filmach  lub w Internecie, gdzie aż roi się od wykładów, szkoleń i webinariów „pozytywnie nakręconych”. Spróbuj zwierzyć się ze braku motywacji swojemu lektorowi lub metodykowi w twojej szkole językowej, poproś o poradę i pomoc. Zdecydowanie szkoda czasu na słuchanie maruderów, którzy „ciągną cię w dół” i robią wszystko, abyś przypadkiem nie wyszedł poza schemat przeciętniaka, który potrafi odmienić „to be” przez osoby i zna tyle słów, by skutecznie pokazać, że język obcy jest mu obcy. Jeśli maruderzy są wokół ciebie na co dzień i trudno się ich pozbyć, bo na przykład piastują urząd twojego męża, żony czy rodzica, spokojnie z nimi porozmawiaj i wyjaśnij, że ich poglądy przeszkadzają ci w realizowaniu własnych zamierzeń i wolałbyś, aby ich przy tobie nie wyrażali głośno. Istnieje zawsze szansa, że patrząc na twój zapał, zmienią podejście i zaczną cię wspierać lub dołączą.
Krok nr 5
Czerp przyjemność! Dążenie do wyznaczonego celu to często długa i wyczerpująca droga. Również, jeśli uczysz się języka. Choćby nie wiem jak ciekawe, inspirujące i kreatywne były zajęcia językowe na twoim kursie czy korepetycjach, bez twojego wkładu, chęci przyswojenia języka oraz otwarcia się na niego, niewiele da się tak naprawdę zrobić. Aby nie była to dla ciebie droga przez mękę, musisz znaleźć w nauce języka przyjemność. Zastanów się, co lubisz robić i to rób. Pisałam już o tym w poprzednim artykule: „Ratunku! Ja chcę mówić!”. Powtórzę w skrócie: sposobów jest wiele- jeśli sprawia ci przyjemność czytanie- czytaj w języku obcym; jeśli uwielbiasz godzinami dyskutować- dyskutuj: sam ze sobą, na czacie, na skypie z cudzoziemcami, z kimkolwiek; jeśli lubisz muzykę- słuchaj i śpiewaj; jeśli filmy- oglądaj obcojęzyczne. Nawet nie zauważysz, kiedy nadejdzie sukces i będziesz mówić lepiej, rozumieć więcej i znać o niebo więcej słów i zwrotów. Co ja mówię- oczywiście, że zauważysz! Bo będziesz już na podium!
Trzymam więc za ciebie kciuki zwycięzco! I, będąc lektorem, podziwiam naprawdę niezmiennie i szczerze za to, że, mimo niełatwej dorosłej codzienności- pracy, rodziny, problemów, napiętych grafików, znajdujesz czas na naukę języka obcego i że ci to wychodzi! To bardzo motywujące dla twojego lektora, ale to już temat na inny artykuł.:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *